Sadzę

Podsumowanie balkonowego sezonu 2017

O szczegółach moich tegorocznych upraw nieźle się już do tej pory rozpisałam (głównie w ramach serii Balkonowe eksperymenty), więc tym razem chciałabym napisać tylko parę słów ogólnego podsumowania, nim pożegnam się z balkonowym ogrodnictwem do następnej wiosny.

Dlatego jeśli jakiś wątek was zainteresuje – sprawdźcie archiwum zakładki „Sadzę”, znajdziecie tam więcej szczegółów.


W tym roku zaszalałam, bo miałam w sumie cztery krzaczki pomidorów, dwa ogórka, dwa oberżynki, po dwa papryki słodkiej i ostrej, dwa słoneczniki, rzodkiewki i mieszankę różności odstraszających komary i przyciągających pszczoły.

Sukcesy

Przede wszystkim zadowolona jestem z pomidorów Maskotek – wydały bardzo duże, piękne i smaczne owoce. Zdecydowanie wysiewam je znowu w przyszłym roku. Balkoni Red i Venus, mimo że tylko po jednym krzaczku, też dawały radę. W każdym razie pomidorów miałam zatrzęsienie!

Natomiast moim największym odkryciem są ostre papryczki. Nie dość, że pięknie się na balkonie prezentują, to jeszcze są pyszne, zwłaszcza że lubię ostre dania. Zdecydowanie powrócą na mój balkon! Być może znów odmiana Yvona, ale może spróbuję czegoś nowego.

Kłopoty

Parę lat temu walczyłam z ziemiórkami, w tym zaś zaatakowały mszyce. Przede wszystkim słodkie papryczki, w mniejszym stopniu te ostre i pomidory. Na całe szczęście opryski z mydła ogrodniczego działały całkiem nieźle, choć nie można ich nawet na chwilę przerwać, bo robactwo niestety natychmiast wraca. W przyszłym roku muszę regularnie pryskać od samego początku – lepiej zapobiegać niż leczyć.

Poza tym trochę kłopotu sprawiała pogoda – zwykłe we wrześniu zbieram jeszcze sporo pomidorów, w tym roku częste deszcze i duża wilgoć sprawiły, że rośliny zmarniały, a owoce się psuły nim w pełni dojrzały. Zebrałam jeszcze sporo zielonych, by dojrzały w domu, bo inaczej nie dałyby rady.

Nietypowe dla balkonu kwiaty

Z ciekawości pozwoliłam dwóm rzodkiewkom rozwinąć się poza fazę jadalną i wypuścić kwiaty – o tym też przydałoby się napisać notkę, może akurat na początek przyszłego sezonu. Rzodkiewka ma drobne, białe lub różowe kwiatki, które może jakoś szczególnie piętnie się nie prezentują, ale za to doskonale przyciągają owady! Jak tylko rozkwitły, zauważyłam znacznie więcej pszczół, a to z kolei oznacza lepsze zapylanie. Warto poświęcić rzodkiewkę lub dwie.

Pszczoła na kwiatku rzodkiewki.

Do zobaczenia!

Sprzątnęłam już większość doniczek, zostały mi jeszcze trzy, jedna pusta, jedna po pomidorze i wciąż nieźle rosnąca ostra papryczka. Muszę je koniecznie w październiku sprzątnąć. Potem zawinę chyba wszystko w worek na śmieci i przezimuję na balkonie – doniczki i podpórki są plastikowe, nie powinna stać im się żadna krzywda. Tylko potem na wiosnę trzeba będzie wszystko umyć.

To na razie tyle jeśli chodzi o balkonową uprawę, niż rozpocznie się sezon 2018 zapraszam do zaglądania do pozostałych działów na blogu. Zima to pora na szydełkowanie i czytanie. :)

Reklamy

2 thoughts on “Podsumowanie balkonowego sezonu 2017”

    1. Widziałam w Internecie zdjęcia skomplikowanych zasieków budowanych z wykałaczek dokoła roślin, by je chronić przed kotami, może następnym razem warto spróbować ;) (albo zasadzić trawę dla kotów!).

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s