Sadzę

Pomidorowe podsumowanie 2017

Oto najważniejsze ze wszystkich moich balkonowych roślin, te, od których zaczęła się moja ogrodnicza przygoda. Pomidory. Piękne czerwone kuleczki, moje absolutnie ulubione warzywo. Lubię latem pójść do sklepu i przechodząc przez alejkę z owocami oraz warzywami spojrzeć na pomidory i pomyśleć sobie „tego nie muszę kupować, to mam własne”. ;)

Rozsada

Wysiałam do rozsady po 12 nasion trzech różnych odmian pomidorów (Maskotka, Balconi Red, Venus). Dobrze zrobiłam, bo jak zawsze część nie wzeszła, część nie rosła ładnie, część zaatakowała pleść. Ale i tak dałam radę wybrać dla siebie 4 rośliny i jeszcze parę spokojnie rozdać.

Maskotki od początku rosły wielkie, ale jakoś nie dało mi to do myślenia, więc potem mnie swoimi rozmiarami ciągle zaskakiwały. Co do pozostałych odmian, wysiewałam je już kolejny raz, więc doskonale wiedziałam, czego się do nich spodziewać.

IMG_2879
Porównanie sadzonki Maskotki i Venus.

Na balkonie

Sporo informacji na ten temat znajdziecie we wpisie „Jak sadzić pomidory na balkonie„, więc tam was zapraszam.

W tym roku pomidory raczej nie powodowały większych problemów. Balconi Red i Venusy rosły sobie spokojnie, w zasadzie bez mojej najmniejszej pomocy. Ot, podlać czasem dodatkowo biohumusem i posmyrać kwiatki, by mieć pewność, że się zapyliły.

Za to Maskotki okazały się dużo bardziej wymagające. Przede wszystkim ciągle mi przysychały – ich pragnienie wydawało się nigdy nie zaspokojone, choć dostały butelkę z wodą jak wszystko inne. Wymagały więc ciągłego pilnowania i podlewania w razie potrzeby. Dlatego też przestawiłam je w cień, bo tam rosły lepiej.

Kolejnym problemem były łatwo łamiące się gałązki. O ile Balconi Red i Venus rosną malutkie i zwarte, Maskotki to wielkie krzaczory z długimi gałęziami i wielkimi, ciężkimi owocami. Można więc powiedzieć, że łamały się pod ciężarem własnej obfitości. Ale nie pomogły też burze oraz silny wiatr, które przetoczyły się przez nasz kraj latem. W związku z tym musiałam ciągle dodawać kolejne podpórki i związywać wszystko sznurkiem. Na szczęście żadna gałąź nie odłamała się w całości. Jak się okazuje, nawet  połączenie grubości włosa wystarczyło, by wszystkie substancje odżywcze dalej płynęły do owoców (no dobrze, trochę przesadziłam ;) ale o ile gałąź nie odłamała się całkowicie, po zabezpieczeniu pomidory dalej ładnie na niej dojrzewały).

Zbiory

Pierwsze kwiaty zaczęły rozwijać się na przełomie maja i czerwca, na Maskotce najszybciej. Też na tej odmianie pojawił się pierwszy pomidor, 9 czerwca. Do połowy lipca wiele owoców już dojrzało i mogłam zacząć zbiory. Pierwsza porcja Maskotek okazała się kwaśna i martwiłam się, że to przez problemy z podlewaniem, ale na szczęście szybko nabrały słodkości. :)

W sumie od lipca do września zebrałam:

2 krzaczki Maskotek – 163 pomidory (2,2 kg)

1 krzaczek Venus – 56 pomidorów (330 gram)

1 krzaczek Balconi Red – 96 pomidorów (712 gram)

IMG_3756

W drugiej połowie września zbierałam jeszcze pojedyncze owoce, w sumie było więc ich jeszcze trochę więcej, ale przyznam, że już mi się ich nie chciało ważyć… Deszczowa pogoda też zresztą nie pomogła. Mam wrażenie, że zrobiło się dla pomidorów za wilgotno i zaczęły marnieć, a zielone owoce zamiast ładnie dojrzewać zaczynały gnić. Nie bardzo wiedziałam, co z tym zrobić, więc po prostu zebrałam zielone owoce i mam nadzieję, że dojrzeją w domu. Ale myślę, że gdyby nie te deszcze, mogłabym osiągąć jeszcze lepszy wynik.

W przypadku Maskotek poza liczbą olbrzymie znaczenie miał rozmiar – te pomidorki są naprawdę duże! Co do Venusów i Balconi Red, to wydawało mi się, że nie radziły sobie jakoś specjalnie, ale sprawdziłam liczby z zeszłego roku. W 2016 trzy krzaczki Balkoni Red dały mi 130 owoców. Czyli średnio tylko 43 na jednego! W tym roku było więc zdecydowanie lepiej. Tak samo w przypadku Venusów, gdy dwa krzaczki wydały 74 owoce, czyli 37 na jednego.

Ogłaszam więc wielki sukces.

Co dalej?

Myślę, że w przyszłym roku zainwestuję głównie w Maskotki, jako że ich spore rozmiary bardzo przypadły mi do gustu, mimo że opiekowanie się nimi wymaga trochę więcej wysiłku niż mniejszymi odmianami. Myślę też, że zrezygnuję z Venusów i może spróbuję na ich miejsce czegoś nowego.

Reklamy

2 thoughts on “Pomidorowe podsumowanie 2017”

  1. Pięknie :) U nas w tym roku mogiła jakaś – do tej pory pomidory nam zawsze ładnie rosły i o ile nie sponiewierała ich choroba, było co podjadać. W tym roku nawet wyjątkowo chyba żadne choróbsko się nie wykluło, ale z jakiegoś powodu no… po prostu nie było kwiatów. :| Niby wszystko robi człowiek jak rok temu i taki zonk. Może rośliny jakieś felerne, sama nie wiem (kupujemy sadzonki na rynku).

    Polubienie

    1. Kwiatów nie było? O_o Przyznam, że ani mi się nie zdarzyło, ani nigdzie o czymś takim nie czytałam, więc nie mam pojęcia, co mogło to spowodować. Oby w przyszłym roku już rosły ładnie!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s