Czytam

Słowo „las” znaczy „świat”, Ursula K. le Guin

Powieść ta została po raz pierwszy wydana w 1976 roku. Mimo to sprawia wrażenie, jakby napisano ją wczoraj. Może dlatego, że wycinka planety-lasu budzi szybkie skojarzenia z działalnością Szyszkodnika, a postać Davidsona – z tzw. prawdziwymi mężczyznami z ruchów alt-right.

Ciekawe, że nie ma w tej książce bohaterów. Są tylko antybohaterowie. Z jednej strony dostajemy Davidsona, wychowanego na pozbawionej drzew, zalanej betonem Ziemi, który wierzy, że ludziom jako lepszym wszystko się należy. Nie ma problemu z wycinką na obcej planecie, choć jej mieszkańcy są nierozerwalnie z lasem związani. W końcu po to są rośliny i zwierzęta, by je sobie brać – niezbadany ląd trzeba sobie podporządkować, wszystko należy do człowieka-zdobywcy. A konkretnie do mężczyzny, bo kobiety są tu tylko elementem wyposażenia, mają zabawiać ciężko pracujących samców, a z czasem pozwolić na rozmnożenie kolonii. Mężczyzna powinien być też odpowiedniej rasy – bo Davidson występuje nie tylko przeciwko Ludziom Lasu, uważając ich praktycznie za zwierzęta (co nie przeszkadza mu gwałcić ich kobiet – w końcu jest mężczyzną, który ma prawo wszystko sobie wziąć…), ale też własnym kompanom, gdy dochodzi do wniosku, że wszyscy Azjaci to z pewnością zdrajcy. Sprowadza wyłącznie zniszczenie i śmierć, a każdemu, kto próbuje go przekonać do próby porozumienia, odbiera prawo do nazywania się męskim.

Ale niezależnie od tego, kogo Davidson zabije czy poniży i jak bardzo dumny i lepszy czuje się od innych, jest wzorem wyjątkowo słabej męskości. Tego typu ludzie wciąż potrzebują potwierdzenia własnej wyższości, na każdym kroku muszą upewniać się, że podejmują wyraźnie „męskie” decyzje, zachowują się właściwie. Agresja wynika więc z ukrytego braku poczucia własnej wartości i lęku, że jeśli my nie uderzymy pierwsi, to uderzą nas.

Davidson jest przerysowany, ale nie karykaturalny. Działa jak mikroskop, powiększając najgorsze możliwe cechy. Doskonale ukazuje działanie niepowstrzymanej siły, tej pełnej nienawiści energii pozbawionej szacunku dla innych.

Z drugiej strony mamy Selvera – Człowieka Lasu, który w zemście za śmierć żony niszczy jeden z obozów Ziemian. Potem zaś prowadzi swój lud na wojnę. Można się oczywiście spierać, że Selver miał prawo do gwałtownej reakcji. Nie chodziło w końcu tylko o pomszczenie ukochanej, ale też obronienie domu i towarzyszy przed najeźdźcami. Można też powiedzieć, że Ziemianie sami winni są zamienieniu pokojowej rasy w morderców – niewoląc, gwałcąc i zabijając tak Ludzi Lasu, jak i ich planetę. Nie zmienia to faktu, że Selver dopuszcza się ludobójstwa. Rozwiązanie problemu znajduje wyłącznie w przelaniu krwi, a jeśli już pozwala komuś żyć, to jest to łaska dyktatora, który w każdej chwili może zmienić zdanie.

Można więc rozumieć jego motywy, ale ciężko trzymać jego stronę. Zresztą on sam zdaje sobie sprawę, że na zawsze odmienił swój lud, dając mu zdolność zabijania. Raz wyrządzonej szkody nie da się jednak naprawić.

Ale nie chodzi ostatecznie o to, by komuś kibicować, ani nawet o to, by ktoś miał rację. Lektura ma służyć pochyleniu się nad konsekwencjami nieprzemyślanych działań, braku szacunku dla innych ludzi, gatunków i przyrody jako takiej, ale też eskalowania konfliktu i sięgania po bezmyślną siłę w imię swoich przekonań. Pogarda dla tego, co słabsze, niewinne, inne prowadzi do tragedii – takie jest przesłanie tej książki.

Nie wiem, czy nie kocham tej książki nawet bardziej niż „Lewej ręki ciemności”. Ale może to dlatego, że czytam ją w tym, a nie innym momencie. Na takie ostatnio trafiam lektury – historie na trudne czasy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s