Rozsada 2017

Tegoroczna rozsada jest większa od zeszłorocznej, a jednocześnie mniejsza niż przywidywałam. Większa pod tym względem, że poza pomidorami wysiałam też całą masę innych warzyw, a mniejsza – bo postanowiłam wysiać niewiele każdego gatunku, co by mini-szklarnie nie zajęły całej podłogi (eh, gdyby tak mieć regał na uprawy… ale nie ma go gdzie postawić).

W tym roku zdecydowałam się też na wypróbowanie plastikowych doniczek. Co prawda bardzo sobie chwalę torfowe, ale warto sprawdzić też bardziej klasyczną metodę. Część rośnie więc tak, a część tak. Zobaczymy, czy będzie między nimi jakaś różnica.

A teraz pora na zaprezentowanie, jak przygotowałam moją rozsadę, krok po kroku. :)

Jak?

Lista narzędzi:

  • podłoże do wysiewiu nasion
  • nasiona
  • doniczki torfowe/plastikowe
  • 3 mini-szklarnie
  • etykietki do roślin
  • łopatka
  • rękawice
  • wykałaczka
  • nożyczki
  • taśma klejąca
  • pojemnik na wodę
  • spryskiwacz

Do przygotowania rozsady użyłam podłoża do wysiewu nasion Sterlux – dobrze sprawdziło się w zeszłym roku, więc postanowiłam wykorzystać je ponownie. Ma wszystkie niezbędne składniki w sobie, więc nic już nawozić i kombinować nie trzeba.

Podłoże umieściłam w doniczkach, po czym zalałam je niewielką ilością wody. Zwłaszcza w przypadku torfowych trzeba uważać, bo bardzo mocno chłoną wodę. Jak raz taka doniczka porządnie zamoknie, to już nie wyschnie i będzie się rozpadać. Dlatego wodę lałam ostrożnie na środek, nie po ściankach. Następnie zwilżone podłoże wymieszałam i przykryłam na wierzchu suchą warstwą ziemi.

IMG_2671
Stacja przygotowywania rozsady. Ale z tym 20-litrowym opakowaniem to przesadziłam. Przyda się na przyszłość, ale to zawsze kolejna rzecz do przechowywania… Poza tym stół przykryty jest gazetami, a z zeszycie rozpisane co, ile i kiedy sadzić.

Dopiero w tym momencie umieściłam w ziemi nasiona – po prostu boję się, że jeśli najpierw je włożę, a następnie podleję, to woda je wypłucze i zrobi się bałagan. W ogóle do podlewania polecam spryskiwacz, dzięki niemu łatwiej zapanować nad tym, co się robi i nie przelać rozsady. Co do samych nasion, to większość umieściłam na standardowej głębokości 0,5 cm, chyba że opakowanie mówiło inaczej. Nie odliczalam tego jakoś specjalnie, wystarczy na oko. Pomagałam sobie przy tym wykałaczką – to idealne narzędzie na wykręcenie w ziemi niewielkiego dołeczka.

Tak jak już wyżej wspomniałam, część nasion poszła do doniczek torfowych 6×6 cm, a część do plastikowych. Jeśli chodzi o torfowe, to zmieściło się ich 18 w jednej mini-szklarni, a w każdej po 4 nasiona. W drugiej na razie stoi tylko ostrożnie kiełkująca lawenda, ale w kwietniu dodam tam miętę i bazylię. Zużyłam też 14 doniczek plastikowych, czyli połowę palety. Doniczki plastikowe są częścią gotowego zestawu, więc paleta idealnie pasuje na dno trzeciej szklarni. Ponieważ mają mniejsze wymiary, dałam tylko po 2 nasiona do każdej.

Przydatnym gadżetem są etykiety, zwłaszcza gdy ma się wiele odmian. Etykiety można zrobić samemu, np. przyklejając kawałek papieru z nazwą rośliny do wykałaczki, patyczka po lodzie lub czegoś podobnego. Można też kupić gotowe, plastikowe i używać ich wielokrotnie, o ile co roku sadzimy to samo.

IMG_2675
Dzięki czytelnym oznaczeniom na pewno nie pomylimy się, gdzie co rośnie.

 

555d1e8d-491a-429b-adb0-a45b3f9ab5c3
W zeszłym roku etykiety wykonałam z kolorowego papieru i wykałaczek. Ponumerowałam też rośliny, by porównać, które najlepiej rosną :)

Na sam koniec pozaklejałam jeszcze wszystkie opakowania i schowałam do metalowego pudełeczka, by wykorzystać resztę nasion w przyszłym roku. Szczerze mówiąc, najwygodniejsze okazały się Balkoni Red, ponieważ poza papierowym opakowaniem mają też plastikową, zamykaną torebkę. Pozostałe nasiona albo znajdowały się w małych papierowych saszetkach, które raz rozerwane, nie dają się już zamknąć, albo bezpośrednio w opakowaniu! Ciężko przez to jakoś porządnie je przechowywać.

Co?

Zaszalałam, wybierając 3 odmiany pomidora, dwie papryki i jeszcze parę innych rzeczy.

Pomidory

Jeśli chodzi o pomidory, to wybrałam wyłącznie odmiany karłowe, do doniczek, ponieważ z takimi osiągałam najlepsze wyniki. We wcześniejszych latach miałam odmianę Gardener’s Delight, która niby też jest koktajlowa, ale nie samokończąca. Krzaczki rosły wielkie i rozłożyste, co było trochę kłopotliwe. Zwyczajnie wolę mniejsze, zwarte odmiany.

Żółte Venus oraz czerwone Balkoni Red miałam w zeszłym roku i byłam bardzo zadowolona z tego, jak rosły, a i smakowały dobrze, stwierdziłam więc, że skoro zamierzam spróbować takie wielu nowych warzyw, to przynajmniej pomidory wezmę znajome, co by niczym mnie nie zaskoczyły. Dobrałam sobie jednak jeszcze Maskotkę – z tego, co rozumiem, to odmiana najlepiej nadająca się do uprawy w domu i na balkonie.

Wysiałam 8 nasion każdej odmiany do doniczek torfowych (dwa razy po cztery) oraz 4 do plastikowych (dwa razy po dwa). W sumie 12 – część może nie wykiełkować, część nie będzie za ładna, ale spokojnie 1-2 na balkon z nich wybiorę, a resztę pewnie rozdam.

Papryczki

Wybierając odmiany papryczek, tak jak w przypadku pomidorów, szukałam przede wszystkim takich, które rosłyby dobrze w stosunkowo niewielkiej donicy. Jeśli coś miało w opisie „polecana do uprawy balkonowej” albo „można uprawiać w pojemnikach”, od razu przyciągało moją uwagę. Padło na ostrą paprykę Yvona oraz słodką Poupilę.

IMG_2443

Ponownie, wysiałam 8 nasion każdej odmiany do doniczek torfowych (dwa razy po cztery) oraz 4 do plastikowych (dwa razy po dwa).

Oberżynka

Marzyłam trochę o cukinii, ostatecznie padło jednak na bakłażana, a konkretnie – odmianę oberżynka golden eggs. W zasadzie niczego o jej uprawie nie wiem, ale po raz kolejny dałam się skusić informacji, że roślinę można uprawiać w pojemnikach. Cukinia na balkonie nie miałaby dość miejsca. Poza tym nigdy tej odmiany nie jadłam, wyłącznie dobrze znanego, fioletowego bakłażana.

IMG_2669
Niepozornie wyglądające nasiona oberżynki.

Ponownie, wysiałam 8 nasion każdej odmiany do doniczek torfowych (dwa razy po cztery) oraz 4 do plastikowych (dwa razy po dwa).

Ogórek

Wybrany przez mnie ogórek krzaczasty Dar można oczywiście uprawiać w pojemnikach. Jest on przeznaczony do wysiana od razu do gruntu lub doniczki docelowej, ponieważ jednak nigdy nie miałam ogórków, postanowiłam eksperymentalnie również przygotować rozsadę. Jak wyrośnie, to szybkiej dojrzeje i po prostu go przesadzę, a jak nie – spróbuję jeszcze raz już w dużej donicy.

IMG_2712

Do doniczek torfowych dałam 4 nasiona (dwa razy po dwa), a plastikowe sobie odpuściłam. O dziwo, ogórek wyskoczył do góry jako jeden z pierwszych! Teraz trochę się martwię, że będzie rósł w naprawdę ekspresowym tempie.

Szczypiorek

Podobnie jak ogórek, przyznaczony jest do wysiewu bezpośrednio do gruntu, ale przyznam, że w latach poprzednich szczypiorek nigdy nie chciał mi ładnie rosnąć – wychodził tak na pięć centymetrów nad ziemię i to tyle. Pewnie dlatego, że siałam go zbyt gęsto. Niespecjalnie mi też zależało na jego bujności, gdyż służyć miał nie do jedzenia, a jako ekologiczny odstraszacz na szkodniki.

Jednak w tym roku chciałabym, żeby wyrósł trochę ładniejszy, dlatego eksperymentalnie również umieściłam go w rozsadzie. Padło na szczypiorek czosnkowy. Wysiałam 8 nasion do doniczek torfowych (dwa razy po cztery).

Słonecznik

Przyznam, że z kwiatami nie jest mi tak po drodze jak z warzywami, choć dwa storczyki w sypialni mają się bardzo dobrze (trzeci zdechł, a taki był piękny!). Uznałam jednak, że miniaturowy słonecznik – bo to oczywiście odmiana do doniczki, zwana Polino Cola – będzie wyjątkowo pięknym i interesującym dodatkiem.

IMG_2713

Wysiałam 4 nasiona do doniczek torfowych (dwa razy po dwa) oraz 2 do plastikowych (dwa razy po jeden).

Co dalej?

Rozsadę przygotowałam w niedzielę 19 marca, a ponieważ napisanie tego posta trochę mi zeszło (znów się przeziębiłam!), to mogę od razu powiedzieć, że pierwsze rośliny zaczęły kiełkować w czwartek 23 marca. Wzeszły trzy z czterech ogórków oraz dwa słoneczniki, wyskoczyła też większość pomidorów. Oberżynki i papryczki na razie są trochę nieśmiałe. ;)

W kwietniu planuję wysiać jeszcze rzodkiewkę (już na balkonie, bezpośrednio do doniczki) oraz miętę i bazylię. W zasadzie ziołami mogłam zająć się od razu w niedzielę, ale byłam już zmęczona, poza tym zapomniałam, by włożyć miętę na 7 dni do lodówki. Wtedy też pewnie przyjdzie pora na przerywanie i przesadzanie do większych doniczek wybranych roślin (torfowych 10×9 cm).

W maju natomiast wszystko wyląduje na już na balkonie. Dojdzie też rukola oraz mieszanka włoska i łagodna sałat. Jeśli ogórek i szczypiorek nie wyrosną ładnie w rozsadzie, to po prostu wysieję je jeszcze raz do dużych donic.

IMG_2679

Ale na razie mogę w spokoju podziwiać, jak pierwsze nasiona kiełkują. :) O postępach będę informować co jakiś czas, natomiast jeśli interesują was codzienne up-date’y, zapraszam na Instagrama.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.